• Wpisów:9
  • Średnio co: 150 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 20:32
  • Licznik odwiedzin:732 / 1503 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Z Adrianem znali się już dobre dziewięć lat. Chodzili razem do podstawówki, później trafili do tego samego gimnazjum, ale ich przyjaźń zaczęła się dopiero w drugiej klasie. Wiedzieli o sobie prawie wszystko. Zawsze zauważali, że któreś z nich ma kłopot, że jest złe lub smutne. Byli przyjaciółmi na dobre i złe. Adrian był wysokim brunetem o zielonych oczach. Zawsze mu dokuczała, bo miał rzęsy jak niejedna dziewczyna. Był wysportowany, dużo pływał i grał w piłkę nożną. Praktycznie zawsze chodził uśmiechnięty, chyba, że rzeczywiście ktoś porządnie go zdenerwował.

Laura gwałtownie się poderwała i podeszła do szafy.
- Jak chcesz to zostań na noc, ja idę się myć.
- Czekaj... - powiedział Adrian, ale za nią zamknęły się już drzwi. Usiadł na łóżku i zaczął rozmyślać.

Porozglądał się po pokoju, naprzeciwko niego stało jej biurko, gdzie nad nim wisiały ich wspólne zdjęcia. Byli przyjaciółmi już dwa lata, wiedział o niej praktycznie wszystko. Czasami się zastanawiał, czy nie więcej niż jej rodzice. Ich przyjaźń zaczęła się dzięki samorządowi szkolnemu. Od tamtej pory kiedy ona została przewodniczącą, a on zastępcą, spotykali się coraz częściej. Lubili spędzać wspólnie czas, zawsze któreś z nich miało jakieś zwariowane pomysły. Położył się na jej łóżku i nie wiedząc kiedy zasnął.

Dziewczyna weszła do pokoju, na łóżku zobaczyła zwiniętą postać.
- Śpisz? - zapytała, ale Adrian, nie odpowiadał. Położyła się ostrożnie na brzegu łóżku, żeby go nie zbudzić. Nagle poczuła jak oplatają ją jego ramiona.
- Przysnąłem, ale mnie obudziłaś - powiedział zaspanym głosem.
- Przepraszam, nie chciałam.
- Nic się nie stało - przytulił ją do siebie - śpij, dobranoc.
- Dobranoc - odpowiedziała, ale wiedziała, że długo nie zaśnie.

Adrian obudził się i popatrzył na zegarek. Na wyświetlaczu była 8.30. "Dziś sobota, więc mama Laury przyjdzie o 9.00, muszę mykać, żeby mnie nie przyłapała jak kiedyś". Spojrzał na śpiącą dziewczynę. Jej głowa spoczywała na jego klatce, więc delikatnie się spod niej wysunął, żeby jej nie obudzić. Pocałował ją na pożegnanie w czoło i po cichu wymknął się przez okno.
 

 
- Hej fajnie, że przyszłaś - Adrian pocałował ją w policzek.
- Jak mogła mnie ominąć taka impreza - uśmiechnęła się do niego.
- Hehe, właź, będzie około 50 luda, ale w większości to znajome twarze, do której masz w ogóle czas?
- Do 24 - skrzywiła się Laura - wiesz jaka jest moja mama.
- Okej, odprowadzę Cię, jeśli nie znajdziesz wcześniej jakiegoś przystojniaka chętnego do odprowadzenia - mrugnął do niej i zniknął w tłumie.
Laura rozglądnęła się dookoła. Znała prawie wszystkich, ale migało jej wkoło też wiele nieznanych osób. Usiadła na krześle naprzeciw telewizora i patrzyła jak pary tańczą na "parkiecie". Nagle poczuła na ramieniu jakąś rękę. Odwróciła się o zobaczyła swoją byłą przyjaciółkę z podstawówki. Była już nieźle wstawiona, chociaż był dopiero początek imprezy.
- Hej Laurko, co sprowadza taką grzeczną dziewczynkę, na taką imprezę? - spytała ze złośliwym uśmiechem.
- Na pewno nie Twoja osoba - Laura zmierzyła ją wzrokiem, miała na sobie mini spódniczkę i sam top.
- Nie mierz mnie, popatrz jak się ubrałaś na imprezę, hahah.
- Przynajmniej nie jak jakaś lafirynda spod latarni - Laura spojrzała na Ankę z niesmakiem.
- Coś Ty powiedziała? - Anka zamierzyła się na Laurę ręką, ale w tym momencie ktoś przytrzymał jej dłoń.
- Na mojej domówce, nie będzie żadnych bójek. Wyjdź stąd - Adrian pokazał Ance drzwi.
- Już idę kolego, spokojnie... Nie mam zamiaru patrzyć na tą kur... - nie dokończyła, bo dostała w policzek od Laury.
- Tak, to sobie wyzywaj swoje koleżanki, a nie mnie. Kumasz? Sorry Adrian, ale ja wychodzę. Nie mam zamiaru patrzeć na to ścierwo.
Laura przepchnęła się przez tłum gapiów i wyszła. Słyszała jakieś krzyki, ale nie zwracała na nie uwagi, chciała się znaleźć w domu jak najszybciej. "Po co w ogóle szłam na tą domówkę, przyjemniej spędziła bym ten wieczór w domu". Wbiegła do domu, nawet nie mówiąc co się stało. Mama wiedziała, że wytłumaczy jej wszystko jak ochłonie. Nagle usłyszała ciche pukanie w okno. Mieszkała w domku jednorodzinnym, ale na pierwszym piętrze, parter zajmowali rodzice. "Kto się tu wdrapał, o tej godzinie". Otworzyła okno i wyjrzała zderzając się z czyjąś głową.
- Ała, kto Ty? Co Ty tu robisz? Wiesz, która godzina?
- Wiem, która godzina, mogę wejść - usłyszała głos Adriana.
- Wchodź, ale cicho, bo mama jeszcze pewnie nie śpi - Laura spojrzała na kolegę zdziwiona - co Ty tu robisz? Przecież w Twoim domu jest pełno ludzi, jeszcze Ci coś ukradną.
- Nie ma, skończyłem imprezę po Twoim wyjściu.
- Cooo? Czemu?
- Tak jakoś, ta sytuacja trochę mnie zdenerwowała, o co Wam w ogóle poszło?
- Sorki, nie chciałam... Aj daj spokój, nie ważne - Laura usiadła na łóżku.
- Nie przepraszaj, wiem, że to nie Twoja wina - powiedziała i usiadł obok niej - Mogę u Ciebie przenocować, masz wygodne łóżko.
- A ja gdzie będę spała? Na podłodze? - rzuciła w niego poduszką.
- Osz Ty - Adrian przewrócił Laurę na poduszki i zaczął łaskotać, w pewnym momencie ich wzrok zetknął się, Laura speszona odwróciła wzrok.
 

 
Laura siedziała na parapecie okna i rozmyślała. Miała nad czym chociaż miała dopiero 17 lat, a dokładnie skończyła je wczoraj. Nie była pięknością, ale nie była też brzydka. Jednak w jej urodzie było coś co przyciągało. Była szatynką o brązowych oczach, niskiego wzrostu, bo niestety mierzyła tylko 160 cm, ale nie przeszkadzało jej to, lubiła siebie taką jaką była.
- Lauruś, pomożesz mi? - to mama krzyczała z kuchni. Kochała swoją mamę i uwielbiała jej pomagać. Cieszyła się, że jest wtedy radosna, bo ma taką pomocną córkę.
- Już idę - wbiegła do pokoju rodziców - słucham?
- Mogłabyś zanieś ten list na pocztę, bo ja nie dam rady. Muszę zrobić obiad - mama podała jej kopertę.
- A co to za list?
- Yyy, a nic ważnego, takie tam... - mama spuściła oczy.
- Aha no dobrze, wiesz, że ja nie wnikam w Twoje sprawy jak nie chcesz - Laura uśmiechnęła się do mamy.
- Wiem, wiem - mama pocałowała córkę w policzek - leć, bo Ci pocztę zamkną.
- Haha, okej.
Mama Laury usiadła ciężko na krześle. "Muszę jej wreszcie powiedzieć, ona musi wiedzieć". Spojrzała przez okno, patrząc jak córka idzie. Kochała ją i cieszyła się, że ma taką córkę. "dobra, trzeba się wziąć za robienie obiadu". Zaczęła obierać ziemniaki, ale w głowie dalej miała czarne myśli.

Laura szła przed siebie, nawet nie patrzyła na kopertę, żeby popatrzeć na adres. Wiedziała że mama nie lubi wścibstwa i szanowała to. "Jak nie chce mi powiedzieć to nie, widocznie nie może". W pewnym momencie usłyszała pisk opon i zorientowała się, że właśnie weszła na jezdnię na czerwonym świetle. Spojrzała speszona na kierowcę, przeprosiła i uciekła. "Jeju, jak ja chodzę". Weszła na pocztę i wrzuciła list. Nagle w wejściu zauważyła znajomą postać.
- Hej Adi, co tam słychać? - Laura spojrzała na kolegę z klasy.
- O hej, nie zauważyłem Cię, musisz trochę podrosnąć, bo Cię w ogóle nie widać - jak zwykle się z nią droczył - Nic ciekawego, jakoś leci, a tam?
- Pfff, ale śmieszne - pokazała mu język - a nic musiała mamie zanieść jakiś list na pocztę i tak przypadkowo Cię zauważyłam wielkoludzie.
- Haha, no okej. Masz jakieś plany na dziś? Bo robię domówkę i może byś wpadła...?
- Aaa, no nie wiem, ale chyba nie. Zapytam mamy czy mogę i dam Ci znak, okej?
- Spoko, to do usłyszenia, lecę - posłał jej uśmiech i poszedł.

- Mamuś, mamuś, jest sprawa, mogę iść do kolegi na domówkę? - Laura nawet nie ściągnęła butów, tylko wbiegła do kuchni jak burza.
- A jakiego kolegi? O której wrócisz? - mama spojrzała na nią podejrzliwie.
- Adriana, ten co mi przynosił lekcje, jak byłam chora. Wiesz, że zawsze wracam, o której sobie życzysz - uśmiechnęła się do mamy błagalnie - mogę?
- Okej tylko o 24 masz być w domu i ani minuty dłużej, rozumiesz? - mama spojrzała na nią groźnie.
- Okej, okej, kapitanie - pocałowała mamę i pobiegła do swojego pokoju.
''Kurde, co na siebie włożyć?" Spojrzała do szafy i wyciągnęła wszystko co się nadawało na imprezę. Po dłuższym namyśle zdecydowała się na białą bluzkę z długim rękawem, czarne błyszczące leginsy i białe buty na obcasie. Włosy związała w kucyk i włożyła jeszcze czerwoną opaskę. "Ojej, miałam dzwonić do Adriana". Wybrała numer telefonu, ale jak zwykle odezwała się poczta.
- Adrian? Ej słuchaj mogę wpaść na domówkę. Do zobaczenia na imprezie. I odbieraj, a nie gadam z sekretarką.
 

 


Znów ja

Jeśli potrafisz rozśmieszyć kobietę, możesz z nią zrobić wszystko <3
 

 


Takie tam moje zdjęcie

A gdy połknęła 25 tabletkę, i zapiła 25 kieliszkiem wódki, zadzwonił On, oznajmiając że chce spędzić z nią całe życie.
 

 


Każdy dzień oddala gniew, bo jego ramię siłą jest !
 

 


”Przyjaźń” to nie słowo ani relacja.
To cicha obietnica, która mówi: byłem, jestem
i będę przy Tobie w każdej chwili w której
będziesz mnie potrzebować .
  • awatar SunisUpx3: Swietny blog *_* wpis jeszcze lepszy*_* skomentuj jeden wpis-wzamian ja skomentuje pare twoich !:D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›